Wszystkie wpisy, których autorem jest Puma

Czterdzieści lat minęło…

…i dostojnie wszedłem w wiek średni. Postanowiłem przy tej okazji wdrożyć w życie planowany od dawna kryzys wieku średniego (żeby mieć to już z głowy), zatem będę uwodził na prawo i lewo, „brunetki, blondynki, szatynki, murzynki, z włosami jak sprężynki, rude, chude…” ( jak mawiał poeta Bukartyk). A potem się ustatkuję.

Albo i nie… 😛

To kto chce taką fajną Pumę?

To kto chce taką fajna Pumę?

Resztę zdjęć autorstwa Sobala można zobaczyć tutaj

Świętej Pamięci Astra?

6 sierpnia miałem nieprzyjemność współuczestniczyć w kąpieli na Alei Armii Krajowej. W ciągu kilku minut woda podniosła się do niemal metra i mnóstwo aut, w tym moje, zostało zwyczajnie zalanych. Sytuację pogarszali sprytni inaczej kierowcy ciężarówek i autobusów, które w ostatecznym rozrachunku też utknęły ale wjeżdżając na pełnym gazie do wody tworzyły potężne fale, które zalewały nas, maluczkich. Dzisiaj Astra stoi w serwisie Opla. Pan, który wczoraj wyciągnął namoczony jak gąbka filtr powietrza powiedział, że bardzo niestety możliwa jest kasacja auta. Bo koszty naprawy przekroczą wartość auta (m.in. silnik do wymiany). Ale na pewno będzie to wiadome dopiero kiedy rozbierze się silnik i sprawdzi uszkodzenia. Co z kolei nastąpi, kiedy w ASO pojawi się zawiadomiony już rzeczoznawca. Do tego czasu niestety jestem w dupie bezrobocia (przymusowego).

Trzymajcie kciuki, żeby to jakoś logicznie wszystko się rozwiązało bo inaczej przyjdzie mi znów wynieść się za granicę :/

Kocham Cię tata…

śpiące szczęścieObiad na mieście, kolędy w samochodzie, powrót do domu, drzemka bo zmęczenie, przebudzanka o 1 w nocy, kąpiel, nocna dyskusja o ważnych sprawach językowych, plany podróży do Irlandii, Włoch, Hiszpanii i innych krajów („tylko nie samolotem tata, bo spadają”), przytule i głaski („zrób mi masaż bo nie usnę”), całusy, dłoń w dłoni, „Kocham Cię tata”, czekanie aż uśniesz, zdjęcie – bo się przez sen uśmiechasz…

Jestem dzisiaj szczęśliwy.

UPDATE:

(Zaspany głos zza pleców kiedy pisze tę notkę)

„Tata, ja już, już śpię tylko co to znaczy że ktoś jest zmiennocieplny?”….

Szukam swojego miejsca…

Troszkę się u mnie w ostatnich dniach zmieniła sytuacja (miałem wynajmować mieszkanie z kimś, będę wynajmował sam) zatem postanowiłem napisać, bo może akurat komuś, gdzieś, coś się o uszy obije.
Szukam więc jakiejś niedrogiej kawalerki lub samodzielnego mieszkanka w Warszawie. Niedrogiej czyli najlepiej do 1000 zł. Jak patrze sobie na DAFT.pl czy na gumtree to trochę takich ofert można znaleźć no ale życie uczy, że czasem dużo lepsze okazje można trafić pytając znajomych (słynna juz fraza: „no i czego nic nie powiedziałes?” :P)
Myślę o kawalerce lub samodzielnym mieszkanku bo mam córkę, która bywać będzie u mnie dość często a nie każdemu jest po drodze z dzieckiem a po wtóre cenie sobie swobodę.
Więc ktokolwiek widział, ktokolwiek wie niech wali do mnie jak w dym 🙂

Sezon ogórkowy…

…w pełni. Jakoś w ogóle mi do głowy nie przyszło, że tak może być. Dlaczego? Ano zawsze się taksówki na mieście widzi, lato czy nie lato więc o co kaman? A jednak nas też to dotyczy. Mamy więc swój zastój tak jak knajpiarze czy sprzedawcy systemów grzewczych 😛 Ciekawe – wakacje zawsze były tym najbardziej wyczekanym okresem w ciągu roku. A ja z niecierpliwością czekam aż się skończą 🙂

Się porobiło.. 🙂

Jakosci strzeże orzeł…

… niestety coraz gorzej.
Czyli od dzisiaj nie tankuje na Orlenie. Mojemu autku do przejechania 200 km potrzeba nieco ponad 10 l paliwa. W cyklu miejskim oczywiście. Dzisiaj zatankowalem na Orlenie przy ul. Leszno. Jakieś było moje zdziwienie kiedy po 97 km autko nagle zdechlo! No kurwa! Rozumiem 10 czy 20 km różnicy ale 100 przy takiej samej ilości paliwa?! Nie będzie mnie orzel walil w dupsko za moje własne, ciężko zarobione pieniądze. Oswiadczam, ze czniam paliwowy patriotyzm i tankuje na Statoil. Jeszcze się na ich paliwie nie oszukalem, wiec trzymam się sprawdzonego. A orzel niech się serdecznie wali na pysk…
Howgh.

Taxi Driver

Właśnie zakończyłem swój pierwszy weekendowy maraton pracy. Od piątku przejeździłem 45 godzin czyli pełnoetatowy tydzień pracy w 3 dni 🙂 Przed chwilą wróciłem do domu. Ostatni kurs będę pamiętał dość długo: 3 osoby, wszystko Polacy ale przez całą drogę rozmawiali po angielsku. Na początku myślałem sobie, że zwyczajnie trenują konwersację, ale zacząłem się przysłuchiwać i okazało się, że robią sobie zakłady o to, czy będę ich wiózł jakąś okrężną, dłuższą drogą czy też nie… Dziewczyna stawiała na moją uczciwość ale jej koledzy byli dość sceptyczni. Dowiozłem ich do celu najkrótszą drogą jaką znałem i kiedy mieli już wysiadać palnąłem:
It was probably instructive experience to meet an honest taxi driver, isn’t it?
Ich miny będą mi się śnić po nocach…
Bezcenne.

„My name is….

…Ezio Auditore de Firenze”

Tak się przedstawia bohater najświeższej, oznaczonej dwójeczką odsłony „Assassin’s Creed”. Tego mi było trzeba po miesiącach spędzonych na niegościnnej wyspie Northrend. Gry, która opowiadając niezwykle barwną historię, pozwala w niej uczestniczyć. Godzinami można się szwendać po uliczkach miast, przeciskając się przez mieszkańców, kupców, ulicznych bardów. Jeśli znuży cię tłum, zawsze możesz przemieszczać się dachami. Graficznie obłędna, muzycznie znakomita. Klimat miażdży a przecież dopiero od dwóch dni nurzam się w tym świecie. Zdecydowanie polecam, zdecydowanie dla pełnoletnich graczy 🙂

Tata, jest sprawa…

…powiedziała Jagna, dzwoniąc do mnie wczoraj wieczorem.
– Ja, Karolina i Wiktoria zakładamy zespół. Musimy tylko napisać piosenkę, ułożyć muzykę, nauczyć się grać na instrumentach.
– Tylko tyle? – zapytałem
– No tak, bo resztę mam już obmyśloną. One będą siedzieć na krzesełkach i grać a ja będę stała i śpiewała.
– To znaczy że Ty będziesz gwiazdą?
– No a co myślałeś?
A po chwili dodała:
– Mam już pierwsze zdanie nowej piosenki ale nie wiem co dalej. Pomożesz?

Dobrą chwilę zajęło mi dojście do siebie…

Nawiasem mówiąc podczas naszych jazd autem śpiewamy szanty. Tak się jakoś złożyło, że ja ich słucham a Jagnie się spodobały. Absolutnym faworytem mojej córki są 2 kawałki: Banana Boat „Requiem dla nieznajomych przyjaciół z s/y Bieszczady” i Kant „Życia fale”. Ta druga piosenka zresztą niemal doprowadziła do wypadku na drodze, bo kiedy zobaczyłem we wstecznym lusterku Jagnę z przejęciem śpiewającą
Wyśniłam dziś tego jedynego
odkryłam w nim kochanka szalonego
w te jedną noc będę tylko jego”

to nie zdołałem zapanować nad wybuchem śmiechu, oczy momentalnie zaszły mi łzami i na moment przestałem widzieć a Renia wykonała wdzięczny poślizg na KEN-ie. Potem Jagna wsypała mnie przed mamą, że „Tata płakał kiedy śpiewałam. Ze śmiechu.”
Jak ktoś nie słyszał to niech posłucha i ruszy przy tym wyobraźnią, podkładając w miejsce wokalistki 8-letnią dziewczynkę… Wrażenie murowane.

A tymczasem wiosna przyszła….