Galway

Został mniej niż miesiąc do mojego wyjazdu. Siedzę w moim ulubionym pubie w Galway, pije Bulmersa i robię sobie podsumowanie. Czuje się tu jak w domu, czy znajdę swój dom w Polsce? Jak bardzo będę tesknil za Irlandia? Gdyby nie wybuchł kryzys, gdybym miał prace i mógł tu przywieźć Jagne wszystko byłoby inaczej. Zasmakowalem normalności, tak, normalności, o której nie miałem pojęcia zanim nie wyjechałem. Będzie mi brakować bezinteresownej uprzejmości obcych ludzi, usmiechow tychże, zakazu palenia w pubach, wszechobecnej, klujacej w oczy zieleni (nawet w grudniu), widoku wzgórz kiedy wyjdę przed dom, oceanu po 10 minutach spaceru po mieście, muzyki na żywo w co drugim pubie do grania której można się przyłączyć w dowolnej chwili, wielojezycznych znajomych pod bokiem… Wracam bo nieprzytomnie tęsknię za Jagna. Myślałem ze tu będzie mój dom, nie planowalem wracać do Polski. Dlatego tak ciężko mi się stad zebrać. Po nocach mi się śni, ze w ostatniej chwili wydarzy się coś co pozwoli mi tu zostać, przywieźć Jagne, być szczęśliwym przez kolejne lata. Bo jestem tu szczęśliwy i chce mi się płakać na myśl o wyjeździe. Ale Jagna się liczy bardziej niż wszystko inne na świecie.
Wiec wracam…

Jedna myśl w temacie “Galway”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.