O szkodzie gryzienia de Sade’a

Bruno zarobił swój właśnie pierwszy łomot w życiu. Mój pies to koneser literatury, zwłaszcza kiedy ma twarde okładki. Do tej pory „czytał” kiedy nie było mnie w domu a ja nie mogłem go skarcić, bo przecież nie wiedziałby za co…. Jego teraźniejszy peszek polegał na tym, że obudził mnie dźwięk „czytanej” „Filozofii w buduarze” kolegi Markiza De Sade. Delikwent został złapany na gorącym uczynku z odgryzioną okładką w pysku. Smycz poszła w ruch…
Obrońcom zwierząt sugeruje by dzisiaj nie zaszczycali mnie wpisami, chyba  że ktoś chce wyglądać jak zbity pies…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.